<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title></title>
	<atom:link href="http://broniesiejakos.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://broniesiejakos.wordpress.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 08 Mar 2011 17:24:31 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='broniesiejakos.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title></title>
		<link>http://broniesiejakos.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://broniesiejakos.wordpress.com/osd.xml" title="" />
	<atom:link rel='hub' href='http://broniesiejakos.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>zdjęcia ślubne</title>
		<link>http://broniesiejakos.wordpress.com/2011/02/15/zdjecia-slubne/</link>
		<comments>http://broniesiejakos.wordpress.com/2011/02/15/zdjecia-slubne/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Feb 2011 18:55:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>broniesiejakos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://broniesiejakos.wordpress.com/?p=473</guid>
		<description><![CDATA[Bo ja tu proszę Państwa już nie piszę. Generalnie piszę już tak raczej mało. Gdyż mam inne zajęcie. Robię zdjęcia. Zainteresowanych zapraszam tu:<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=473&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bo ja tu proszę Państwa już nie piszę. Generalnie piszę już tak raczej mało. Gdyż mam inne zajęcie. Robię zdjęcia. Zainteresowanych zapraszam tu:</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://foto-slubne.info"><img class="aligncenter" src="http://img529.imageshack.us/img529/9871/fcbkq.jpg" alt="" width="560" height="373" /></a></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/broniesiejakos.wordpress.com/473/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/broniesiejakos.wordpress.com/473/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/broniesiejakos.wordpress.com/473/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/broniesiejakos.wordpress.com/473/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/broniesiejakos.wordpress.com/473/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/broniesiejakos.wordpress.com/473/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/broniesiejakos.wordpress.com/473/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/broniesiejakos.wordpress.com/473/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/broniesiejakos.wordpress.com/473/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/broniesiejakos.wordpress.com/473/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/broniesiejakos.wordpress.com/473/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/broniesiejakos.wordpress.com/473/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/broniesiejakos.wordpress.com/473/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/broniesiejakos.wordpress.com/473/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=473&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://broniesiejakos.wordpress.com/2011/02/15/zdjecia-slubne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/dbd8400742cdef7c0d264dc4cd7032ad?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">broniesiejakos</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img529.imageshack.us/img529/9871/fcbkq.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>104</title>
		<link>http://broniesiejakos.wordpress.com/2011/01/07/104/</link>
		<comments>http://broniesiejakos.wordpress.com/2011/01/07/104/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Jan 2011 09:14:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>broniesiejakos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://broniesiejakos.wordpress.com/?p=470</guid>
		<description><![CDATA[Dziewięć miesięcy przerwy. Byłem w ciąży z życiem i się nie wykluło. Przeczytałem dzisiaj wcześniejsze tutaj notki i dotarło do mnie, jak bardzo nieszczęśliwym człowiekiem byłem. I to też, że pisaniem tutaj próbowałem nijako sobie zorganizować życie w czasie, kiedy ból głowy rozpieprzał je całkiem.W międzyczasie czytelnicy odwrócili się i dzisiaj zagląda tu już tylko [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=470&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Dziewięć miesięcy przerwy. Byłem w ciąży z życiem i się nie wykluło. Przeczytałem dzisiaj wcześniejsze tutaj notki i dotarło do mnie, jak bardzo nieszczęśliwym człowiekiem byłem. I to też, że pisaniem tutaj próbowałem nijako sobie zorganizować życie w czasie, kiedy ból głowy rozpieprzał je całkiem.W międzyczasie czytelnicy odwrócili się i dzisiaj zagląda tu już tylko pięć, czasem siedem osób dziennie. Nikt więcej. Ale, czy się dziwię? Ani trochę.</p>
<p style="text-align:justify;">Związałem się i razem z O. tworzymy teraz gospodarstwo domowe. Po mojej lewej pranie schnie przytulone do kaloryfera. Dalej po lewej łóżko rozgrzebane, a w nim tlący się zapach porannych przytulanek. Po prawej kuchnia, gdzie rozmraża się szpinak i paruje woda. Za oknem podwórko a na nim, zdaje się, wspólnota. Walki o parkingowe miejsca, kosz wiecznie zapchany, psy i grupa cyrkowa w oknie naprzeciw, w starej, podupadającej ulicy przy Sienkiewicza. I jeszcze brama na pilota, i furtka na kod.</p>
<p style="text-align:justify;">Wydałem książkę. Drugą już. Tym razem bez większych napięć, bez nadziei na jakieś pochlebne recenzje, bez szału. Okazuje się, że tak jest lepiej, że im mniej się egzaltuje, tym bardziej się trafia. To jak ze zdjęciami, początkujący fotografowie są jak początkujący poeci, napierają kontrastem, brylują efektami, obróbkę i retusz stawiając ponad treść. Ponad cel. Celu mam wrażenie jest w tym wszystkim jeszcze mniej niż treści. Nie jest trudno napisać dobrze kilka zdań, albo zrobić dwa, trzy dobre zdjęcia. Ale po co? To pierwsze pytanie, jakie trzeba sobie zadać przed naciśnięciem spustu migawki, przed wyjustowaniem tekstu. Przestałem już dawno używać pisanego słowa bez celu. Podobnie aparatu nie wyciągam, bo to narzędzie pracy, które musi na siebie zarabiać. Zamiast tego czytam zaległe lektury, Chandlera, Pilcha, Pratchetta. Eklektycznie i bardzo miło. Czekam, aż O. przyjdzie z pracy, zjemy obiad i będziemy oglądać familijne seriale, albo pojedziemy kupić jakiś kubek, czy miskę.</p>
<p style="text-align:justify;">A w każdym oknie mamy baloniki. I serpentyny. Serpentynami pokryte jest również pół łazienki. Zorganizowaliśmy sylwestra. I wiecie &#8211; zdaję sobie sprawę, że zrobienie imprezy to przecież nic takiego, że przychodzą ludzie, otwierają butelki, jest śmiesznie i zabawa tryska pod niebo. Tym razem jest jednak inaczej, bardziej od samej &#8211; choć przedniej &#8211; zabawy cieszyła mnie idea, zrobienie sałatek i indyczych ud panierowanie, opracowywanie planu i świadomość, że to, co teraz robimy, robimy już razem. Tak zostanie, bo tak jest dobrze, nie potrzeba żadnych zmian, może poza nieco większym mieszkaniem. &#8222;A jak się kłócicie, to nie macie gdzie się przed sobą schować&#8221;, mówią znajomi z większą powagą niż dają po sobie poznać. My się nie kłócimy. To tylko ja łamię zasady dotyczące gąbki w zlewie, albo wynoszenia śmieci. To ja nie mogę okiełznać wędrujących skarpetek i rozrzuconych ubrań. To nie są powody do kłótni, a innych powodów nie umiem nawet sobie wyobrazić.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie potrzebuję uniesień ponad te, które dni oferują same z siebie: wielgachny befsztyk w esplanadzie, czy słodkie piwo &#8222;magnus&#8221; w bączkowej butelce. Wędrujemy po nie aż do reala, przy okazji kupując orzeszki w miodzie. I to jak śpi, jak się uśmiecha śpiąc, o czym nie wie. Prawdopodobnie tylko ja znam ten uśmiech i nikomu go nie zdradzę. I to jak, bardzo rano, tuż przed pójściem do pracy, wraca na kilka minut do łóżka i za pomocą kilku ruchów wtula się tak dokładnie. Można mieć wrażenie, że to ciepło eksploduje i popękają baloniki, i pospadają serpentyny . Istnieje takie niebezpieczeństwo.</p>
<p style="text-align:justify;">Jest wiele niebezpieczeństw i jednym z nich jest brak samodyscypliny. To moja największa choroba i słabość taka, że patrząc z niej widać giewont. i łysą górę. i bełchatów. w kolejności. Trzeba pilnować siebie i uważać, bo czas kończy się szybko. Ot, banał taki. Niezależnie od tego, ile nam go zostało, jest go bardzo, bardzo mało. Czasem ta świadomość przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie; kiedy ogląda się odpowiednio banalną reklamę, gdy mocniej niż zwykle zakuje w piersi. Dlatego uciekam czytać, bo cóż jest piękniejszego od tych pięknych zdań, od języka, który nie daje, nie może dać nam wytchnienia? Tylko Jej ciepło, jeśli mogę się wtrącić.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/broniesiejakos.wordpress.com/470/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/broniesiejakos.wordpress.com/470/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/broniesiejakos.wordpress.com/470/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/broniesiejakos.wordpress.com/470/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/broniesiejakos.wordpress.com/470/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/broniesiejakos.wordpress.com/470/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/broniesiejakos.wordpress.com/470/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/broniesiejakos.wordpress.com/470/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/broniesiejakos.wordpress.com/470/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/broniesiejakos.wordpress.com/470/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/broniesiejakos.wordpress.com/470/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/broniesiejakos.wordpress.com/470/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/broniesiejakos.wordpress.com/470/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/broniesiejakos.wordpress.com/470/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=470&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://broniesiejakos.wordpress.com/2011/01/07/104/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/dbd8400742cdef7c0d264dc4cd7032ad?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">broniesiejakos</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Fotografia Ślubna &#8211; Konrad Ciok</title>
		<link>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/11/04/fotografia-slubna-konrad-ciok/</link>
		<comments>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/11/04/fotografia-slubna-konrad-ciok/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Nov 2010 07:44:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>broniesiejakos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://broniesiejakos.wordpress.com/?p=464</guid>
		<description><![CDATA[Witam. Jakiś czas temu przygodę z fotografowaniem młodych Par. Okazało się, że przynosi mi to bardzo dużo frajdy a co jeszcze bardziej cieszy, zdjęcia te podobają się Młodym. Dla fotografa nie ma chyba większej radości niż ta, kiedy dzwonią całkowicie obcy ludzie, którzy mówią, że ktoś go polecił. To bardzo motywujące. Fotografia ślubna to taka [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=464&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Witam. Jakiś czas temu przygodę z fotografowaniem młodych Par. Okazało się, że przynosi mi to bardzo dużo frajdy a co jeszcze bardziej cieszy, zdjęcia te podobają się Młodym. Dla fotografa nie ma chyba większej radości niż ta, kiedy dzwonią całkowicie obcy ludzie, którzy mówią, że ktoś go polecił. To bardzo motywujące.</p>
<p>Fotografia ślubna to taka dość specyficzna gałąź rynku, który łączy reportaż ze zdjęciami kreacyjnymi. Podczas ceremonii ślubnej i na weselu podpatruje się Młodych i stara się być jak najmniej obecnym w tym, co ich spotyka. Plener zaś pokazuje Nowożeńców tak, jak nie widzą sie na codzień. To moja ulubiona część pracy, może przez to, że wcześniej zajmowałem się głównie fotografią mody.</p>
<p>Anyway, jeśli ktoś jeszcze nie widział &#8211; zapraszam na stronę, gdzie znajdziecie moje <a href="http://foto-slubne.info"> zdjęcia ślubne</a></p>
<p>pozdrawiam</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/broniesiejakos.wordpress.com/464/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/broniesiejakos.wordpress.com/464/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/broniesiejakos.wordpress.com/464/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/broniesiejakos.wordpress.com/464/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/broniesiejakos.wordpress.com/464/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/broniesiejakos.wordpress.com/464/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/broniesiejakos.wordpress.com/464/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/broniesiejakos.wordpress.com/464/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/broniesiejakos.wordpress.com/464/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/broniesiejakos.wordpress.com/464/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/broniesiejakos.wordpress.com/464/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/broniesiejakos.wordpress.com/464/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/broniesiejakos.wordpress.com/464/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/broniesiejakos.wordpress.com/464/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=464&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/11/04/fotografia-slubna-konrad-ciok/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/dbd8400742cdef7c0d264dc4cd7032ad?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">broniesiejakos</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>103</title>
		<link>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/04/05/103/</link>
		<comments>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/04/05/103/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Apr 2010 10:24:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>broniesiejakos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[deszcz]]></category>
		<category><![CDATA[ojciec]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[proza]]></category>
		<category><![CDATA[wieś]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>
		<category><![CDATA[święta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://broniesiejakos.wordpress.com/?p=454</guid>
		<description><![CDATA[Ojciec dopiero teraz, przy świątecznej wódce, o tym mówi. Nie, że dużo, trochę. Tak, jakby wstydził się, że kiedyś był biedny, że krowy pasł za rzeką całe lata. „W Pułtusku jest cmentarz rosyjskich Żołnierzy, dwadzieścia tysięcy ich leży, kurwa tyle, co 2 okoliczne miasta. Nikt tego nie patrzy, pozarastało, jeszcze brakuje, żeby Narew zalała całość, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=454&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Ojciec dopiero teraz, przy świątecznej wódce, o tym mówi. Nie, że dużo, trochę. Tak, jakby wstydził się, że kiedyś był biedny, że krowy pasł za rzeką całe lata. „W Pułtusku jest cmentarz rosyjskich Żołnierzy, dwadzieścia tysięcy ich leży, kurwa tyle, co 2 okoliczne miasta. Nikt tego nie patrzy, pozarastało, jeszcze brakuje, żeby Narew zalała całość, zmyła, a potem tylko zaorać. Ale kto będzie chciał orać na kościach? Wyjmować spode ziemi  guziki, zęby, czaszki? <span id="more-454"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Nie, to już tam się nie stanie nic, nawet jakby jakiś biskup poświęcił, nic. Ludzie są pamiętliwe, każdy jeden. A jak raz przyjechała delegacja, w sześćdziesiątych latach od Sowietów, to myślałem, że ich rozniosą, samochody w nocy miejscowe ludzie podpalały, konie spuszczały z obór, tylko, żeby ich wygonić. Bo tak, to ich zmarli leżeli, ale ziemia i kraj już nasz i wara im od tych ciał i tej ziemi. Tylko Narwi pozwalano corocznie zalewać ten cmentarz, odbierać fragmenty grobów, czasem całe tablice, zabierać tym chłopakom, co szli na Berlin, imiona, nazwiska, tak jak wcześniej ziemia odebrała im skórę, mięso, duszę”.</p>
<p style="text-align:justify;">Opowiada to i sięga po barszcz. Już dawno zauważyłem, że się wzrusza bardzo jak patrzy na świąteczny stół, czy to wigilia, czy wielkanoc. „Żeby Ojciec to widział, żeby to widział”. Potem bierze na ręce Wnuczkę i każe się fotografować. „Tak to będzie przynajmniej wiedziała jak Dziadek wyglądał, jak już umrę, że Ją trzymałem, że na rękach nosiłem”. Chciał też karmić, ale ręce po czterdziestu latach pracy są zbyt grubo ciosane dla kilkumiesięcznej dziewczynki, która denerwuje się i po dwóch łyżeczkach zaczyna kwilić. „Żeby to Ojciec widział, co by to było”. – zjada talerz. Prosi o herbatę. Pamiętam, jeszcze jak mały byłem mówił, kiedy były Święta „jak w Twoim wieku byłe, to pierwszy i drugi dzień Matka mnie sadzała na piecu, żeby było ciepło i dała skórkę od chleba, żebym ssał. Jak była śmietana, to ze śmietaną, a jak nie to w herbacie moczyłem. Na tym piecu było ciepło jak w niebie i tylko jakby w brzuchu trochę było pełniej, to chyba byłbym szczęśliwy”.</p>
<p style="text-align:justify;">„A z Pułtuska do nas przyszedł jeden taki, co był pod Monte Cassino, wcześniej z Andersem przyszedł z głębi Rosji. To było dla nich coś, żeby się z więzienia urwać. Nie mógł sobie chłop miejsca po wojnie znaleźć, ale i widziałem, że nie był pełnego rozumu. Ale co się dziwić, mało to ich zwariowało na tym, czy innym froncie? Mówił, że tam wszędzie tylko żelazo latało, mało który myślał o walce, tylko żeby kamień jakiś większy znaleźć, schować się i różaniec mówić, byle szybko, żeby przed śmiercią do trzeciej tajemniczki dojść, bolesnej. I my razem te krowy paśliśmy, za Liwcem. On wstawał o czwartej i szedł po Starym Łochowie, spędzał je wszystkie i do wieczora siedział z nimi. Ja miałem swoje, to znaczy Ojca mojego. On mówił – widzisz, chłopak, ty jesteś syn gospodarza, swoje krowy pasiesz, a ja za cudzymi latam w te i nazad. Całe lato jedno, drugie. Ty jesteś syn gospodarza, jak wrócisz do domu to ci matka skwarek natopi i będzie w czym chleba umoczyć. A ja na słomę, do obory, se świniami sypiam”.</p>
<p style="text-align:justify;">Ojciec wstaje i podchodzi do okna. „Skwarki były tylko, bo siostra do liceum poszła, do warszawy, druga też się uczyła, ja miałem może osiem lat. Matka chleb sama piekła. Co drugą, trzecią niedzielę zabijała kurę. Jak jadłem rosół, to pamiętam, że aż się ksztusiłem, takie było dobre. I tak mało. Bo nas w domu było dziewięcioro. Jak tylko rozmarzło to od wiosny do jesieni chodziłem po Liwcu i miętusy łapałem. Raz był, inny raz nic nie było, ale jak był, to klka drewek i sobie upiekłem, z tymi krowami cały dzień. To były sześćdziesiąte lata. Bieda taka, że już nic nie było, u nas na wschodzie, tutaj może lepiej mieli na wsi, ale tam, te dostawy dla państwa były śmiertelne. Ojciec jeździł do Tłuszcza kupować maciory, bo jak miał siedem hektarów, to musiał tonę oddać mięsa. A jak nie to do kozy, i oddawaj ziemię, jak się rozporządzić nie umiesz. I kupował za cztery razy taką cenę, żeby oddać, a oni mu groszami płacili tyle, że mogliby w ogóle, bo i tak nie było co za to kupować. To się bób sadziło, fasolę, gdyby można było, to by się sadziło kamienie, ale te rosnąć nie chciały i owocu nie miały”.</p>
<p style="text-align:justify;">Dzisiaj ta miejscowość, gdzie mieszkali, to domki letniskowe, jeden kurort i kilka barów, w których zachlewają się warszawskie dzieciaki. Na polach ja jeszcze, nie tak dawno, znajdowałem granaty i zapalniki min. Lasów tam nikt nie rusza po ten dzień, całe inkrustowane ołowiem, stalą drzewa nie poddają się najlepszym piłom. A w rzece, tam gdzie Ojciec pędził krowy na łąkę, na tym odcinku, najczęściej pieprzą się spragnione pary. Jak byłem mały, czasem chodziłem oglądać.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/broniesiejakos.wordpress.com/454/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/broniesiejakos.wordpress.com/454/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/broniesiejakos.wordpress.com/454/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/broniesiejakos.wordpress.com/454/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/broniesiejakos.wordpress.com/454/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/broniesiejakos.wordpress.com/454/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/broniesiejakos.wordpress.com/454/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/broniesiejakos.wordpress.com/454/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/broniesiejakos.wordpress.com/454/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/broniesiejakos.wordpress.com/454/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/broniesiejakos.wordpress.com/454/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/broniesiejakos.wordpress.com/454/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/broniesiejakos.wordpress.com/454/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/broniesiejakos.wordpress.com/454/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=454&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/04/05/103/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/dbd8400742cdef7c0d264dc4cd7032ad?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">broniesiejakos</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Jak przyrządzić tuńczyka?</title>
		<link>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/03/21/jak-przyrzadzic-tunczyka/</link>
		<comments>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/03/21/jak-przyrzadzic-tunczyka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Mar 2010 13:17:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>broniesiejakos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[Arvo Part]]></category>
		<category><![CDATA[ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[czosnek]]></category>
		<category><![CDATA[gotowanie]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Pomidory]]></category>
		<category><![CDATA[przepis]]></category>
		<category><![CDATA[tuńczyk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://broniesiejakos.wordpress.com/?p=452</guid>
		<description><![CDATA[Idzie o to, że mieszkałem teraz sam czas jakiś i nie bardzo się chciało gotować dla samego siebie. Bo i co to za radość – jeść z własnych rąk, przy stole własnym, przy akompaniamencie muzyki przez siebie kompletowanej ze smakiem i mozołem, i potem położyć się – ciągle samotnie – we własnym łóżku? Ano przyjemność [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=452&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Idzie o to, że mieszkałem teraz sam czas jakiś i nie bardzo się chciało gotować dla samego siebie. Bo i co to za radość – jeść z własnych rąk, przy stole własnym, przy akompaniamencie muzyki przez siebie kompletowanej ze smakiem i mozołem, i potem położyć się – ciągle samotnie – we własnym łóżku? Ano przyjemność niewielka. Dlatego też przez cały tydzień żywiłem się pieczywem, serem riquette na gorąco, prosto z piekarnika, maczając w nim ziemniaki    i kawałki owoców. A także mozzarella i pomidorami. Za przyjaciół mając donice bazylii.  <span id="more-452"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Ale ostatniego dnia, przejęty chyba ideą powrotu, postanowiłem zrobić tuńczyka. Oto przepis:</p>
<p style="text-align:justify;">Nowa patelnia jest bardzo teflonowa (starą opuścił bóg), a więc łyżeczka dosłownie oliwy z oliwek wystarczy. Patelnią wykonać kilka ruchów wirowo-obrotowych, jako i ziemia robi to codziennie, aby tłuszcz rozlał się po wszystkich akwenach teflonowego, martwego morza, by nie pozostały miejsca suche i nieprzyjazne. I rozgrzewamy. Ponoć teflon jest najczęściej produkowany w procesie emulsyjnej polimeryzacji tetrafluoroetylenu która prowadzi do otrzymania ściśle liniowych cząsteczek o masach cząsteczkowych rzędu 1 000 000 (jeden milion) g/mol. Oprócz wyścielania wnętrz patelni stosuje się go również jako składnik smarów oraz implantów do rekonstrukcji twarzy.</p>
<p>Kiedy patelnia rozgrzewa się z wolna, obieramy duży ząbek czosnku, nie kroimy, koniecznie doprowadzamy do całkowitego rozgniecenia, jeżeli możliwość – rozgniataczką właściwą – opatentowaną w tysiąc osiemset czterdziestym drugim przez włoskiego matematyka i analityka Giordano Oviedo de la Musterino. Renée Underkoffler – oddany witarianizmowi szef kuchni, propagator Ruchu Surowej Żywności mówi – „Dobra prasa do czosnku     obcowanie z nim zamienia w czystą przyjemność, przeciśnięty czosnek ma lżejszy, smak delikatniejszy, niż czosnek roztarty, wyklucza bowiem metaliczny blask jego centrum”. Jeżeli natomiast przypadkiem nie posiadamy sprzętu profesjonalnego, wystarczy butelka pół litrowa szklana, dajmy na to, ciechana miodowego. Przed rozgniataniem butelkę należy opróżnić, możliwie szybko. Wszyscy wiemy, że wypicie jednego piwa przed posiłkiem powoduje niemożliwe do porównania z niczym produkcje soków trawiennych, burczenie i chęć kupowania fistaszków, pistacji, czy też przysmaku świętokrzyskiego nieporównywalną. Dlatego też, pobudziwszy apetyt płynem, szybciutko rozgniatamy czosnek na desce do krojenia i, całkowicie rozmaśloną masę, przenosimy na rozgrzany tłuszcz, by tam rumieniła się i wstydziła. Rozróżnia się cztery rodzaje prażenia – utleniające, redukujące, pirolizę i kalcynację. Zaleca się pewną dowolność, szczególnie podczas prażenia czosnku, ja jednak, nauczony doświadczeniem, skłaniałbym się ku prażeniu utleniającemu, ewentualnie ku pirolizie.</p>
<p style="text-align:justify;">W pierwszym dniu po przerwie noworocznej, w 2010 roku, na targu w Tokio, sprzedano tuńczyka o masie 232 kg, osiągnął cenę 122 000 EUR. Ponoć największy tuńczyk miał ponad cztery metry i ważył 700 kg. To olbrzymi tuńczyk.</p>
<p style="text-align:justify;">Jak wyglądała ryba, która wypełniała kupioną przeze mnie wczoraj w sklepie na rogu Ordynackiej i Nowego Światu puszkę? Jakie prądy nosiły ją między Morzem Barentsa a Wyspą Niedźwiedzia? Czy powiła potomstwo? W jakich, rybich bogów wierzyła i skąd przyszła, rodząc się? Czemu nie wybrał jej kupiec na jednej z japońskich wysp? Była najbrzydszym rybiątkiem w ławicy? Za karę bawiła się w kącie z rozgwiazdami, bo żadna inna ryba nie chciała z nią chodzić na plankton? W ogóle jaki jest stosunek narodu Tuńczyków do zagadnienia Kwot Połowowych dorsza na 2010 roku? Mnie wiedzieć nie podobna.</p>
<p style="text-align:justify;">Dlatego też otwierając puszkę myślę o bukiecie przypraw, które podkreślą jego smak (ach te donice bazylii). Niestety puszka opiera się – widać tu dobry, polski wyrób. Mimo to kilka zręcznych ruchów wystarcza, by kuchnia okryła się wykwintnym zapachem wartym cztery złote, niby kirem twarz owdowiałej damy. Teraz odsączamy ową gęstą substancję, w której, niby w ciepłym brzuchu matki, spoczywało pokawałkowane rybie ciało. I dodajemy do czosnku, od chwili, kiedyśmy mówili o nim, osiągnął barwę #964B00 (heksadecymalny zapis barwy brązowej). I wyrzucamy trumienkę. Musi to, proszę Państwa, bulgotać akurat tyle, ile zajmie nam googlanie puszki pomidorów całych (polecam Dawtona), w szafce obok lodówki. I otworzenie jej. I rozdrobnienie ich. Ja używam do tego swojego Dzielnego Blendera: bierzemy kufel do piwa litrowy, puszkę pomidorów całych, cztery listki bazylii, łyżeczkę małą białego pieprzu, łyżeczkę małą ostrej papryki, łyżeczkę soli, cztery oliwki czarne. I razem to wzięte oddajemy pod wstawiennictwo obracających się szybciutko, niby karuzela, noży, lecz tylko na sekund kilka! Tak, by można było rozpoznać zwłoki oliwek i nagie ciała tomatów. Ową czerwonawą masę wrzucamy w cicho syczący bulgot. Wszystko tu skwierczy cudownie. My natomiast próbujemy przypomnieć sobie, gdzie widzieliśmy puszkę ananasów w kawałkach. Widzieliśmy na pewno. Ba, sami kupiliśmy przecież. O! Jest, w tej półce, co kasze, ryż i makarony (przy okazji, mam nadzieję, że wstawili już Państwo wodę na makaron?).</p>
<p style="text-align:justify;">A więc wyjmujemy ananasy! Przypomina nam się, że jest przecież jakieś półtora tysiąca gatunków tej zapylanej przez kolibry rośliny (Gromada okrytonasienne (Magnoliophyta Cronquist), podgromada Magnoliophytina Frohne &amp; U. Jensen ex Reveal, klasa jednoliścienne (Liliopsida Brongn.), podklasa Commelinidae Takht., nadrząd Bromelianae R. Dahlgren ex Reveal, rząd bromeliowce (Bromeliales Dumort.), podrząd Bromeliineae Engl., rodzina bromeliowate (Bromeliaceae Juss.)). Upijamy pyszny syropek i połowę ananasków (pokrojonych czule) dodajemy do radośnie podskakującego na patelni jedzonka. Wodę na makaron solimy i czekamy aż zacznie przypominać powierzchnię gejzeru, wtedy też wsypujemy połowę zawartości torebki. Gotuje się 6 minut. W tym czasie znajdujemy jedyną dość twardą jeszcze, choć już lekko cherlawą cytrynkę. Kroimy na pół. I z jednej połówki soczkiem kropimy całość niby wodą święconą ziarna owsa, jak to czyni Proboszcz na wspomnienie św. Szczepana. Ponoć owa procedura upamiętnia kamieniowanie tego męczennika. W Polsce kwitnie aż osiemdziesiąt jeden miejscowości, które wzięły nazwę od Jego Imienia. W jednej z nich urodził się ów znamienity Jegomość, biskup Stanisław, męczennik takoż, zgładzony przez tutejszy Sanhedryn, w osobie Bolesława Szczodrego objawiony.</p>
<p style="text-align:justify;">Odczekawszy pozostałe minuty, odnajdujemy cedzak (inaczej durszlak, od niem. Durchschlag) i opłukujemy nasze gnocci z nadmiaru soli, pozostawiamy na chwilę, by odeszły wody, potem zaś wykładamy na głęboki talerz. Tak przygotowany podajemy z gotowym już tuńczykiem chyżo pluskającym się w sosie. Przechodzimy w pokoje jadalne, a po drodze włączamy sobie pierwszą część utworu „Tabula Rasa” skomponowanego w 1977 roku przez Arvo Parta na dwoje skrzypiec, orkiestrę smyczkową i fortepian preparowany. Ponoć, kiedy muzycy zobaczyli partyturę tego utworu zapytali Gidona Kremera (który dyrygował pierwszym wykonaniem)  &#8211; „Gdzie jest muzyka?”. Otóż jest proszę Państwa. Całością jest muzyka.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/broniesiejakos.wordpress.com/452/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/broniesiejakos.wordpress.com/452/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/broniesiejakos.wordpress.com/452/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/broniesiejakos.wordpress.com/452/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/broniesiejakos.wordpress.com/452/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/broniesiejakos.wordpress.com/452/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/broniesiejakos.wordpress.com/452/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/broniesiejakos.wordpress.com/452/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/broniesiejakos.wordpress.com/452/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/broniesiejakos.wordpress.com/452/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/broniesiejakos.wordpress.com/452/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/broniesiejakos.wordpress.com/452/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/broniesiejakos.wordpress.com/452/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/broniesiejakos.wordpress.com/452/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=452&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/03/21/jak-przyrzadzic-tunczyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/dbd8400742cdef7c0d264dc4cd7032ad?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">broniesiejakos</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>101</title>
		<link>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/02/19/101/</link>
		<comments>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/02/19/101/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 12:57:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>broniesiejakos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[gotowanie]]></category>
		<category><![CDATA[kwiaty]]></category>
		<category><![CDATA[pierogi]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/02/19/101/</guid>
		<description><![CDATA[Ja to czasem nie wiem czego tak naprawdę potrzebuję. A potrzebowałem po prostu rumianku. I może odrobinę cebulki do pierogów, które gotowałem dzisiaj w tak małej ilości wody, że nie wiedziałem, czy już wypłynęły, czy jeszcze nie. Nie mogąc zatem obliczyć czasu potrzebnego na ugotowanie ich kompletne, dźgałem jednego za drugim dość ostrym widelcem i [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=451&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Ja to czasem nie wiem czego tak naprawdę potrzebuję. A potrzebowałem po prostu rumianku. I może odrobinę cebulki do pierogów, które gotowałem dzisiaj w tak małej ilości wody, że nie wiedziałem, czy już wypłynęły, czy jeszcze nie. Nie mogąc zatem obliczyć czasu potrzebnego na ugotowanie ich kompletne, dźgałem jednego za drugim dość ostrym widelcem i wyławiałem z garnka jak niesforną rybę ze strażackiego stawu. W końcu dały za wygraną i jeden za drugim – uczciwie przyznając przegraną, dały sobie posypać głowy cynamonem.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-451"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Czasem tak bardzo brakuje mi słów. Żeby móc na przykład zapytać – „Przepraszam, Pierożki kochane, czy to już? Będziemy się jeść?”. I tak stoję zupełnie bezradny a czas bulgocze i ma zapach topniejącego snu. Myślę o ich miękkości i o nadzieniu. Jaka to ironia – miękkość i nadzienie jako dwie podstawowe kategorie w życiu każdego pierożka. Wcale nie miłość i nadzieja, miękkość i nadzienie.</p>
<p style="text-align:justify;">I może czasem sól, niby zwykły ludzki ból nadaje  ich istnieniu lekkiego nerwu i sprowadza je do parteru. Ale zaraz potem pojawia się ciepłe masełko jak cichy dotyk dziecka, doprowadza je do szaleństwa, kiedy już leżą na talerzu, pełne sera, jabłek, lub ziół, pochlipując z rzadka.</p>
<p style="text-align:justify;">„Konradzie, podlewaj kwiaty co dwa dni. Krokusy muszą mieć dużo wody, bo są najładniejsze. Resztę podlewaj kiedy chcesz, niech mają karę”. A może zwyczajnie wystarczyłoby podzielić je na różne okna? Tak, by krokusy stały same, tuż przy zdjęciu Babci i obok czajniczka. A Begonia Stale Kwitnąca na oknie w kuchni, skąd latem widać piękne ciała malw. I tylko te buńczuczne kaktusy nie wiem gdzie postawić, takie nieczułe, że aż strach.</p>
<p style="text-align:justify;">Odchodzę od komputera i przeglądam książki. Robię spacer do kuchni po herbatę, przy okazji włączam zmywarkę. Ktoś przebiega pod oknem. Światła jest niewiele, pochowane za stromymi zboczami kamienic czeka. I ja też czekam, opisując Ci swoje dni, by potem w nieskończonych cyklach, móc opowiadać o nas.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/broniesiejakos.wordpress.com/451/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/broniesiejakos.wordpress.com/451/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/broniesiejakos.wordpress.com/451/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/broniesiejakos.wordpress.com/451/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/broniesiejakos.wordpress.com/451/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/broniesiejakos.wordpress.com/451/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/broniesiejakos.wordpress.com/451/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/broniesiejakos.wordpress.com/451/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/broniesiejakos.wordpress.com/451/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/broniesiejakos.wordpress.com/451/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/broniesiejakos.wordpress.com/451/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/broniesiejakos.wordpress.com/451/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/broniesiejakos.wordpress.com/451/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/broniesiejakos.wordpress.com/451/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=451&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/02/19/101/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/dbd8400742cdef7c0d264dc4cd7032ad?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">broniesiejakos</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>100</title>
		<link>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/02/17/100/</link>
		<comments>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/02/17/100/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Feb 2010 14:38:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>broniesiejakos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[zima]]></category>
		<category><![CDATA[śmierć]]></category>
		<category><![CDATA[śnieg]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://broniesiejakos.wordpress.com/?p=449</guid>
		<description><![CDATA[To są przejścia podziemne, płytkie jak rozlewiska bugu.  Jak wszędzie znaki pogubionych chłopców, emblematy miłosnych podróży z jednego na drugie blokowisko. To jest droga na dworzec, a to są wiadukty wietrzne jak zbocza gór. To są trakty wiosenne i chodniki oprawione w sól. Śnieg jako żyw. Wybieram drogę wąską jak biedne dorzecza snu. Panowie jeszcze [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=449&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To są przejścia podziemne, płytkie jak rozlewiska bugu.  Jak wszędzie znaki pogubionych chłopców, emblematy miłosnych podróży z jednego na drugie blokowisko. To jest droga na dworzec, a to są wiadukty wietrzne jak zbocza gór. To są trakty wiosenne i chodniki oprawione w sól. Śnieg jako żyw.<span id="more-449"></span> Wybieram drogę wąską jak biedne dorzecza snu. Panowie jeszcze rozbijają niebezpieczne sople, na wysięgnikach bliskich niebu, z uśmiechem odliczając – „pach, pach, pach”. Na dole przechodnie są dumni z odwagi i poświęcenia mężczyzn. Na raz wszystkim żyje się lepiej. Tymczasem słońce obija się o szyby i przewraca w, przyznajmy, coraz częstrze kałuże. W kałużach topią się też spojrzenia nieśmiałych kobiet w nowych butach, malinowych płaszczach. Idąc myślę – „nasze pocałunki były jak umierające gwiazdy”. Zapalam papierosa, kupuję bułkę.</p>
<p>Wczoraj rozmawialiśmy. Teraz ktoś próbuje opisać Twoje łzy i moje drżące dłonie. Łyk herbaty załatwia sprawę, przymykam oczy i jak przez wilgotny peryskop widzę &#8211; wysiadasz z pociągu. Teraz już będziesz i będziemy kupować słodką nalewkę, będziemy przenosić wzrok, z ust, na sąsiada i na ciemną przestrzeń. Z miejsca na miejsce. Będziemy szukać słów, będziemy je znajdować.</p>
<p>Tymczasem od zachodu idzie ocieplenie. Zamieniam kurtkę na płaszcz i uśmiech w lekki żal. Przecieram oczy i pakuję walizkę, za kilka godzin rozdzieli nas jeszcze kilkaset kilometrów kolejowych torów, kilka pomniejszych miast, gazety będą donosić o kłopotach koalicji i narodzinach dziecka nad oceanem. Dzisiaj rano wszedłem do pokoju z myślą „tu nic nie ma”, patrząc na miejsce, gdzie spałaś.</p>
<p>Można być miłośnikiem tańca, ziemniaczanego puree, tatara z cebulką. Można być miłośnikiem egzotycznych przypraw, szafranem ubarwiać najprostrze potrawy. „Kilka wąskich, rynienkowatych liści, które rosną silnie dopiero po kwitnieniu”.  „Płatki tylko w górnej części wolne, niżej zrośnięte w rurkę. Kwitnie wczesną wiosną, choć niektóre gatunki to gatunki jesienne”. A więc „budzić się w kwietniu i zasypiać jesienią”? Gdybyś okazała się być Szafranem Okazałym, wszystko byłoby proste.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/broniesiejakos.wordpress.com/449/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/broniesiejakos.wordpress.com/449/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/broniesiejakos.wordpress.com/449/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/broniesiejakos.wordpress.com/449/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/broniesiejakos.wordpress.com/449/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/broniesiejakos.wordpress.com/449/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/broniesiejakos.wordpress.com/449/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/broniesiejakos.wordpress.com/449/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/broniesiejakos.wordpress.com/449/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/broniesiejakos.wordpress.com/449/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/broniesiejakos.wordpress.com/449/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/broniesiejakos.wordpress.com/449/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/broniesiejakos.wordpress.com/449/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/broniesiejakos.wordpress.com/449/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=449&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/02/17/100/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/dbd8400742cdef7c0d264dc4cd7032ad?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">broniesiejakos</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Fly fly away</title>
		<link>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/01/09/fly-fly-away/</link>
		<comments>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/01/09/fly-fly-away/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Jan 2010 11:38:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>broniesiejakos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://broniesiejakos.wordpress.com/?p=440</guid>
		<description><![CDATA[Pada już trzeci dzień – śnieg o płatkach niesamowitych. Drogi nieprzejezdne, ogrody i podwórza zasypane całkiem. Piję herbatę i słyszę jak zmarznięty lód uderza o szybę wspomagany wiatrem. Spod białej płachty ledwo wychyla się czterdzieści tysięcy zielonych wierzchołków thuj, wyglądają jak żołnierskie hełmy, przyczajona dywizja marines za moim oknem. Czy będzie jeszcze gorzej? I gdzie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=440&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pada już trzeci dzień – śnieg o płatkach niesamowitych. Drogi nieprzejezdne, ogrody i podwórza zasypane całkiem. Piję herbatę i słyszę jak zmarznięty lód uderza o szybę wspomagany wiatrem. Spod białej płachty ledwo wychyla się czterdzieści tysięcy zielonych wierzchołków thuj, wyglądają jak żołnierskie hełmy, przyczajona dywizja marines za moim oknem. Czy będzie jeszcze gorzej? I gdzie do cholery efekt cieplarniany?! Nic już nie rozumiem. Piję herbatę gruszkową. Brat dziecku zabił gołębia.</p>
<p><span id="more-440"></span></p>
<p>Okazuje się, że dieta siedmiomiesięcznych dzieci, jeśli wierzyć napisom na słoiczkach, opiewa na: króliczki, perliczki, kurczaczka, indyka i wołowinkę. Całkiem nieźle. Spożywa lepiej ode mnie, śmiem twierdzić. Na domiar – w blaszanym garnuszku gotuje się dla niej mięsko gołębie. Trzeba Państwu bowiem wiedzieć, że Brat mój jest pasjonatem ptactwa i posiada ich nieprzeliczone mnóstwo, latem podziwia „lot”. Lot nie jako czynność, „lot” to mniej więcej sześciesiąt gołębi tnących powietrze niby ławica egzotycznych ryb. Zwrotnych i szybkich, jak się okazuje – również – smacznych. Czasem wyjeżdża jakieś czterysta kilometrów w określonym okierunku z małym, białym pudełkiem w wozie, po trzech tygodniach nad domem wiruje zaobrączkowany, biały ptak, gołąb, zwany pocztowym.</p>
<p>Pamiętam, że i Dziadek nam skubał gołębie, tamte ptaki nie były jakoś szczególnie wybierane, gołąb to był gołąb. Pawik, albo duński wysokolotny. Teraz są takie specjalne, wtedy przy gołębniku, który nazywało się inaczej dukiem, stał ogromny gar, w którym lądowało ich co najmniej pięć. Nie pamiętam smaku, tylko dziadka z papierosem w ustach, jak wyrywał pióra na ławce, koło studni. I jak psy się zbierały myśląc, że coś uszczkną. Dla nich to nie pierwszyzna, czasem jak się zagapi który garlik, to go raz dwa capną!</p>
<p>*</p>
<p>Wczoraj byłem w skierniewickim szpitalu na badaniach oczu. Nic nadzwyczajnego biorąc pod uwagę, że sprawdzanie wzroku robię mniej więcej co roku z racji wykonywanych prac. Ale tym razem po raz pierwszy byłem na okulistycznym oddziale. Wszystko toczy się normalnie, panie salowe rozwożą obiad wózkiem, chorzy smętnie kroczą korytarzem by gotować wodę, a panie pielęgniarki biegają z i do gabinetu zabiegowego, gdzie zakładają opatrunki na zbolałe obiektywy ludzi młodych i starych. W pewnej tylko chwili słychać „Właaadek, Właaadeeek” i w drzwiach jednej z sal pojawia się niski pan w żółtej piżamie, okaz jednooczny i responduje chrapliwym „cooo”. „cukier Ci Władek przyniosłem, kurwa, tylko nie mam trepów to nie wejde, we no cho, to ci dam. I szeździeziąt dwa groszy reszty masz, tylko oddaj Tadziowi”.</p>
<p>Ja natomiast, znieczulony lignokainą czekałem, by zmierzono mi tonus occuli. W sensie ciśnienie oczne. Potem zakropiono atropiny, aby rozszerzyć źrenice, czeka się piętnaście minut, obserwowałem Panią Doktor przy pracy.</p>
<p>Starszy Pan, w takim ogromnym palcie, w czapce za dużej, gładko ogolony, twarzy nie widzę, bo krople zaczynają działać. Siedział tam od kiedy przyszedłem, dobrą godzinę, teraz podeszła do niego, mocno ścisnął laskę, wstał &#8211; rozmawiają:</p>
<p>- niech pan wpuszcza rano i wieczorem krople! – głośno radzi lekarka – ale do obuch oczów? – tak do obu. – To teraz bęnde no lepij widzioł już, a? – z niedowierzaniem pyta jegomość – nie, nie będzie pan widział lepiej, ale dzięki nim może się panu nie pogorszy. – po czym on, zrezygnowany – o, to już wnuczków nie pobawię długo? – chciał, żeby zaprzeczyła, żeby powiedziała, że zobaczy wszystko, dopóki nie będzie umierał i niczym Goethe będzie mógł powiedzieć „mehr Licht”, więcej światła. Lekarka nie wiedziała co robić, mężczyzna był, nie, nie mogę powiedzieć rozczulający, był załamany. – w październiku pan z tą kartką niech przyjdzie, to zrobi się operacje, będzie lepiej, ustanie. Obiecuję panu. – wtedy zauważyłem, że rozmowie przysłuchuje się już kilka osób, pielęgniarek i innych pacjentów. – „To chwała Bogu, a Pani Doktor to podzinkować nie umim, że mi pani na te operacje możliwości dała, bo skont ja bym wiedzioł sam” – mówił – „to już teraz mogem iść na autobus? To już wszystko? Rano i wieczorem te krople, tak Pani doktór?” – Tak.</p>
<p>Ciekaw jestem czy tylko mi drżał podbródek.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/broniesiejakos.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/broniesiejakos.wordpress.com/440/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/broniesiejakos.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/broniesiejakos.wordpress.com/440/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/broniesiejakos.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/broniesiejakos.wordpress.com/440/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/broniesiejakos.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/broniesiejakos.wordpress.com/440/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/broniesiejakos.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/broniesiejakos.wordpress.com/440/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/broniesiejakos.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/broniesiejakos.wordpress.com/440/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/broniesiejakos.wordpress.com/440/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/broniesiejakos.wordpress.com/440/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=440&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/01/09/fly-fly-away/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/dbd8400742cdef7c0d264dc4cd7032ad?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">broniesiejakos</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Jak zostałem Paolo Coelho</title>
		<link>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/01/06/jak-zostalem-paolo-coelho/</link>
		<comments>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/01/06/jak-zostalem-paolo-coelho/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Jan 2010 19:34:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>broniesiejakos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[Barthes]]></category>
		<category><![CDATA[buddyzm]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[pisanie]]></category>
		<category><![CDATA[Wiedemann]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://broniesiejakos.wordpress.com/?p=436</guid>
		<description><![CDATA[Jak zostałem Paolo Coelho. Koan buddyjski mówi „Mistrz trzyma głowę ucznia pod wodą, długo, bardzo długo; pęcherzyków powietrza jest coraz mniej, w ostatniej chwili mistrz wyciąga ucznia, przywraca do życia: kiedy zapragniesz prawdy tak jak pragnąłeś powietrza, dowiesz się czym ona jest”. A więc jesteś całkiem nieobecna. Właściwie – nie ma cię wcale, także i [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=436&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><strong>Jak zostałem Paolo Coelho.</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align:justify;">Koan buddyjski mówi „Mistrz trzyma głowę ucznia pod wodą, długo, bardzo długo; pęcherzyków powietrza jest coraz mniej, w ostatniej chwili mistrz wyciąga ucznia, przywraca do życia: kiedy zapragniesz prawdy tak jak pragnąłeś powietrza, dowiesz się czym ona jest”.</p>
</blockquote>
<p style="text-align:justify;">A więc jesteś całkiem nieobecna. Właściwie – nie ma cię wcale, także i Twoja nieobecność jest czymś w rodzaju snu. Mimo to musisz mieć twarz, aby mnie zauważać. A jeżeli powietrze to Twój zapach, a ta nieobecność to właśnie woda, zimna, cierpka, ciemna? Jeśli ktoś, może nawet Bóg, trzyma mnie od ciebie z daleka tylko po to, bym mógł nauczyć się pragnąć? „Dlaczego więc drżę, kiedy łokieć dotyka ramienia zupełnie jeszcze nieznajomej kobiety?”. Potem &#8211; na przykład &#8211; jestem w bibliotece i jej oczami czytam książkę, siedzi cztery stoliki dalej, co czyta? co chwilę poprawia włosy. „Encyklopedia od Nationalism” – odczytuję tytuł. Czy poprzez to pożądanie mnożę tylko żal? Żal o co? O zrozumienie? O jego brak? Czy ktoś w ogóle wspominał o zrozumieniu? Może inaczej – wobec kogo? Może tylko tej wzajemności żal, która tak niemożliwie odległa, której w języku niepodobna znaleźć, a z ruchu warg niemożliwością wyczytać. Może tylko w chwilach gdy mówi, o sobie, o życiu, o wszystkim i przygryza wargi. „A teraz zobacz, stoję przed tobą, nagi, po kolana w stercie kompostu”. Tak bym chciał powiedzieć i już nic nie musieć dodawać.</p>
<p style="text-align:justify;"><span id="more-436"></span></p>
<p style="text-align:justify;">To ten gest i odrzucanie włosów tak, że dosłownie spływają po miękkiej, jasnej szyi sprawia, że nie mogę być obojętny. Niech to się dzieje dłużej, tutaj – na kartce, albo w kościele, albo w kawiarni, albo tylko w mojej głowie, niech będzie dwudziesto, lub czterdziestolatką, to nieważne, chciwy jestem nie jej, lecz tych emocji, które wzbudza. Chciałbym, chciałbym, chciałbym w to wierzyć. W pożądaniu nie ma miejsca na zrozumienie, bo zrozumienie jest najmniej potrzebne, żeby się scalić. Scalić się w języku? Ciała scalić? To byłoby przecież zbyt proste! Bez Ciebie czuję się jak powierzchnia tajemnicy. Jak świątynia bez kultu.</p>
<p style="text-align:justify;">Każde z tych słów „obecność”, „zrozumienie”, „scalenie” proponuję jako figurę, nie zaś jako TYLKO dotyk ręki, przytaknięcie, czy seksualny akt. Zrozumieć to znaczy zobaczyć naprawdę. Pokochać, to znaczy zobaczyć naprawdę i nie rozczarować się. Pożądać to znaczy chcieć zobaczyć, nie biorąc pod uwagę rozczarowania. Pożądać to stwierdzić nieobecność.</p>
<p style="text-align:justify;">Kiedy czytam te słowa raz jeszcze dopada mnie uczucie pośpiechu, jakiejś gwałtowności w sygnalizowaniu tych pojęć, niespokojność wrażeń, ale czy nie tym właśnie obdarowuje nas pożądanie, mniej, lub bardziej niespełnione?</p>
<p style="text-align:justify;">Co z nią? Sięga teraz po Quignarda? Czytała Barthesa? Może ktoś wspomniał jej „O miłości” Standhala i teraz z rozpalonymi policzkami czyta: „Twórcy włoskiego Renesansu wybrali obnażenie piersi i zindywidualizowanie twarzy. Ja wybrałem z powodu tych, które mnie kochały, lub tych, które mnie dawno rzuciły: milczenie (to znaczy: wycofanie mowy w sekret), noc (to znaczy: wycofanie światła)”, a ponad wszystko intensywność wrażeń, nagość bez obrazu.</p>
<p style="text-align:justify;">Piszę nie po to, by powtórzyć to, co wiem, ale by otworzyć, choćby przed sobą coś, czego nie znam. Nie po to, żeby coś sobie, lub komuś uzmysłowić, ale dla samej wartości pisania tak, jak kompozytor rozpoczynający uwerturę, lub malarz, który miesza kolory. Niestety często jeszcze tłumaczę się przed sobą i do słów podchodzę z niejasną nieśmiałością, bojąc się, żeby nie pominąć któregoś z najważniejszych.</p>
<p style="text-align:justify;">To tak, jakbym opisując Ciebie nie zwrócił uwagi na piękny zarys żuchwy i spokojny krok, jakbym pominął sposów w jaki odwracasz wzrok, gdy widzisz, że patrzę zbyt długo. „krok”, „zarys” i całe spektrum gestów są tym bogatsze i otwierają tym więcej okien w wyobraźni, gdy są tylko figurami i nie prowadzą do konkretnej osoby, choć dyskurs miłosny aż prosi o przykłady.</p>
<p style="text-align:justify;">Uwieść, uwodzić [se-ducere]: prowadzić kogoś na stronę, w inny świat. Czyli więc uwodzić, to po prostu proponować? Coś więcej, niż deklaracja, to składanie przysięgi. Ach „tej nocy zrobię ci tatuaże wszędzie”. To nie ma nic wspólnego z miłością, o której z resztą nie próbuję mówić.</p>
<p style="text-align:justify;">„wiedzieć, że nie pisze się dla innego, wiedzieć, że rzeczami, które napiszę, nigdy nie zdobędę miłości tej, którą kocham, wiedzieć, że pismo niczemu nie czyni zadość, niczego nie sublimuje, wiedzieć, że jest dokładnie tam, gdzie ciebie nie ma – to początek pisania”. – Barthes.</p>
<p style="text-align:justify;">A z drugiej strony – „Ona wróci, moje wiersze to sprawią, sprawią to moje zaklęcia, moja tęsknota, wessie ją ta próżnia”. Te cytaty zapisuje tylko, by zapamiętać radykalną dość różnicę. O tym napiszę kiedyś jeszcze.</p>
<p style="text-align:justify;">Chciałbym podarować Ci to moje Wszystko jak naszyjnik, czy chustę, Ty obdarz mnie faktem noszenia tego w sercu. To nie egotyzm, o Twoje wszystko nie śmiem prosić. Bardziej egotyczne chyba jest przeświadczenie, że moje Wszystko może cię zadowolić i usatysfakcjonować. Natomiast brak tego przeświadczenia zakrawa o patos i samoumartwienie.</p>
<p style="text-align:justify;">Miłością obdarowano nas mniej więcej w tym momencie, gdy uczyliśmy się widzieć i nie mam na myśli ciepłych ramion matki, ani jej nabrzmiałych sutków z których pije się mleko. Właśnie zauważyłem, że pomieszałem czasy, tryby i osoby, stan zakochania, który podnosi daną relację do potęgi wielkiej, z pożądaniem, które dziko pragnie.</p>
<p style="text-align:justify;">Z dawaniem wcale nie jest taka prosta sprawa. „Chcę jej ofiarować wszystko”, tym samym – choćby nawet nie zdając sobie z tego sprawy, mówi się „zobacz jak się dla ciebie poświęcam”, „zobacz, tu jestem, taki dobry, twój”. „Czekam na ciebie, możesz być zła, możesz rzucać talerzami i wrzeszczeć, a ja tu będę” – prawie, że na przekór. Prawie na złość. Dopóki między tym dwojgiem jest dobrze, żadne z nich nie wyjmie tego na światło dzienne, lecz niech się zeźlą, ten argument „dobroci” wypłynie jako pierwszy. „tak bardzo cię kocham, a ty? A Ty co?”.</p>
<p style="text-align:justify;">Lepszym rozróżnieniem, niż „pożądanie” – „miłość” [czyli dychotomia, którą przywołują zazwyczaj kobiety], jest inna dwójca „pożądanie” – „fascynacja”, z tych dwojga słów prym anielski wiedzie fascynacja, nastawiona na chłonięcie, fascynacja, która dąży do danej osoby, obiektu, rzeczy jak do celu, traktuje ją jak zjawisko i chłonie. Nie przeszkadza jej dawaniem i narzucaniem się, lecz afirmuje zaciekawieniem. Tą sprzeczność między fascynacją a pożądaniem można by wytłumaczyć prostym przykładem. Weźmy sobie małża. Małe, kruche stworzonko, żyjące w słonych, ciemnych wodach. Małż wiadomo, perłopław, rodzi piękny kamień. Fascynacja tym faktem to zachwyt nad pięknem perły, ale przede wszystkim nad kunsztem i możliwościami zwierzątka. Pożądanie to chęć dotarcia do kamienia, choćby za cenę rozbicia skorupki. Przykładów na przedłożenie owego pragnienia konsumpcji nad zachwyt, na płaszczyźnie międzyludzkiej każdy zapewne może znaleźć wiele.</p>
<p style="text-align:justify;">Zdaje się zatem, że wszelkie te uczucia, tak naprawdę, nie mają wcale tak wiele w sobie chaosu, potargania, a przede wszystkim cechuje je ogromna, ogromna powtarzalność, zarówno w obrębie jednego podmiotu, jak i na płaszczyźnie społeczeństw jako takich.</p>
<p style="text-align:justify;">„Czasami wydaje mi się, że się do niej zbliżam, nie chcę przez to powiedzieć, że z Nią kopuluję. Zbliżam się, to wszystko. Staje się bliskim. Siadam przy niej na kanapie przed okiennymi drzwiami wychodzącymi na ogród w domu nad Yonne. Biorę ją za rękę, rękę  tak pięknie ukształtowaną, z palcami tak delikatnymi i okrągłymi”. Ta scena nie ma znaczenia.</p>
<p style="text-align:justify;">Gdyby porównać uczucie wobec innej osoby do lektury, należałoby zrobić rozróżnienie kierunkowe. Lektura byłaby spełnieniem do wewnątrz, odnajdywaniem w sobie pierwiastka ludzkiego, zdobywaniem życia, ugruntowaniem siebie na płaszczyźnie ludzkiej. Uczucie, jakkolwiek nazywane miłością, byłoby tym, co wychodzi z nas na zewnątrz, gestem. Bo o ile fascynacja, pożądanie, uwielbienie dzieją się w nas, tak miłość wychodzi na zewnątrz i obdarza świat jakimś rodzajem piękna. Dlatego nie można jej trzymać w tajemnicy tak, jak kwiatu w ciemności. Choć to stwierdzenie banalne i stare jak świat.</p>
<p style="text-align:justify;">A kiedy pytam Cię, czy mnie kochasz, czego tak naprawdę żądam? Oprócz utwierdzenia w przekonaniu, że coś jestem wart? Oprócz polepszenia sobie – na szalenie krótką chwile – samopoczucia? W Twojej nieruchomej twarzy muszę szukać znaków, tajemniczych symboli pozostawionych niedbale przez myśli – co oznaczał ten grymas? Co mówiły te przymrużone zbyt długo oczy? Ten telefon, kiedy czułem, że chce już się rozłączyć, że śpieszy się gdzieś, albo po prostu nie ma ochoty rozmawiać. Że poraz pierwszy powiedziała mi kocham, kiedy byłem w niej, a potem powtórzyła to może jeszcze kilka razy, przyparta do muru tysiącem moich wyznań. Których dzisiaj tak strasznie żałuję.</p>
<p style="text-align:justify;">A kiedy proponuję Ci spotkanie nad lampką wina, w zimowy wieczór, pisząc zbyt krótką, nieostrożną wiadomość, to co mam na myśli? „Taki właśnie jestem”. Chciałbym Ci wstrzyknąć do krwi czas, byś mogła ominąć zakłopotanie, chciwość zdań, narracji i niepewność tego, czy dobrze się czujesz w danym towarzystwie. I powiedzieć „taki właśnie jestem”, żebyś już wszystko wiedziała i nie miała wątpliwości, czy robisz dobrze, że Cię nie skrzywdzę i zwyczajnie możesz mi ufać.</p>
<p style="text-align:justify;">Pisanie zawsze prowadzi w nieskończoność. Pisanie nigdy się nie kończy tak, jak żadna inna prawdziwa namiętność. Zawsze jest coś, co należałoby dopisać, dodać, poprawić, czasem tylko okoliczności sprawiają, że nie. Pamiętam taki fragment dzienników Sandora Maraia, który pisał o wojnie w Budapeszcie i o tym jak się w tych czarnych czasach odnajdywał. &#8212; Zrzucają bomby, ludzie uciekają, kto może przedostaje się do Szwajcarii, Szwecji. Ja jednak mam jeszcze coś do napisania. &#8212;Pisanie pojmował jako pracę, jako powinność. Został w Budapeszcie do momentu, kiedy bombardowania aliantów nie zagrażały jego rodzinie. Nie było mu żal swojego życia, żal mu było tych pięciu tysięcy książek, które zgromadził. Nie mógł zrozumieć jak to możliwe, że jedna bomba może zniszczyć dorobek całego jego życia. Dorobek ma się rozumieć intelektualny, Marai czuł więź ze swoimi książkami. Pisał codziennie, kilka godzin, nawet gdy kilka przecznic dalej, na tej samej ulicy waliły się budynki. Zrobiło to na mnie niesamowite wrażenie, wzbudziło też zazdrość, że ja, choć naturalnie nieporównywalnie mniej utalentowany, nie potrafię wykrzesać z siebie tyle dyscypliny. Jako mniej utalentowany powinienem wykazywać ku dyscyplinie ciągot więcej.</p>
<p style="text-align:justify;">Chciałbym na koniec podzielić się z Państwem jednym fragmentem z utworu Adama Wiedemanna „Praca”, opublikowanym w „Twórczości”, w roku 2008, nie pamiętam niestety dokładnie w którym numerze. Fragment dotyczy pisania, wyobraźni.</p>
<p style="text-align:justify;">„Praca” Adam Wiedemann</p>
<ol>
<li style="text-align:justify;"> Jestem tam, ale jakby mnie nie było.</li>
</ol>
<p style="text-align:justify;">Chodzi po mieszkaniu. Zawsze jest trochę inaczej, niż sięsobie wyobrażało. Tylko trochę. Ale to mi nie przeszkadza, w wyobrażaniu sobie. I dlatego nie lubię sobie wyobrażać, już niech sięlepiej wyobraża samo, jak już musi. Bo przecież wciąż, non stop, jakieś wyobrażenia, wystarczy, że ktoś mówi, cokolwiek. Chodzi i niucha, jakby czegoś szukała. Rozgląda się jak na grzybobraniu, tyle że trochę wyżej, nie po ziemi. Sama pewnie nie wie, czego tak szuka, albo już zapomniała. Chciałaby znaleźć, ale nie wie co. Zamyślona. Tak bym to sobie mniej więcej wyobrażał. Mniej więcej?, czy dokładnie tak? Bym sobie? Zobaczymy co znajdzie, stawiam na okulary, co za banał, no ale zawsze tak, ktoś mi mówi „wyobraź sobie, proszę” i wtedy pusty ekran, albo najbanalniejszy jakiś obrazek z podręcznika. Podręczniki wszystkiego, jakby istniały. Pewnie istnieją, tylko skąd ja je znam. O, pilnik do paznokci, nie zgadłem. Albo szukała okularów, a pilnik znalazł się, bo leżał. Teraz ma pilnik, pójdzie na telewizor. Siada, piłuje zawzięcie, zawsze robi mi się od tego niedobrze. A teraz? Teraz to jakby tylko, hehe, nie takie śmieszne, tak jakby widzę te okruszynki, pułki z paznokci, obiektywnie, jak spadają na koc. Wcale nie aż tak dużo. Chyba że z tymi, co już w kocu. Kurde, telefon. Wytrzymam?</p>
<p style="text-align:justify;">(Adamie, mam nadzieję, że się nie obrazisz, że Cię tu tak przedrukowuję fragmentarycznie?)</p>
<p style="text-align:justify;">To jest lekkość pisania, jakiej chyba nigdy nie doświadczę, tak proste zabiegi, tak zaskakujące.  „poszła na telewizor”, no takie zdania – przecież oczywiste, zupełnie mnie rozmontowują. Fragment daje też fajne pojęcie o tym jak pracuje wyobraźnia pisarska. O tym też co najbardziej mnie w pisaniu pociąga: nawet kiedy mam temat, poszczególne frazy, detale, wypływają dopiero w momencie, kiedy siadam nad klawiaturą.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/broniesiejakos.wordpress.com/436/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/broniesiejakos.wordpress.com/436/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/broniesiejakos.wordpress.com/436/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/broniesiejakos.wordpress.com/436/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/broniesiejakos.wordpress.com/436/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/broniesiejakos.wordpress.com/436/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/broniesiejakos.wordpress.com/436/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/broniesiejakos.wordpress.com/436/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/broniesiejakos.wordpress.com/436/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/broniesiejakos.wordpress.com/436/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/broniesiejakos.wordpress.com/436/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/broniesiejakos.wordpress.com/436/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/broniesiejakos.wordpress.com/436/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/broniesiejakos.wordpress.com/436/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=436&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://broniesiejakos.wordpress.com/2010/01/06/jak-zostalem-paolo-coelho/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/dbd8400742cdef7c0d264dc4cd7032ad?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">broniesiejakos</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>maleńkie studium pamięci</title>
		<link>http://broniesiejakos.wordpress.com/2009/12/22/malenkie-studium-pamieci/</link>
		<comments>http://broniesiejakos.wordpress.com/2009/12/22/malenkie-studium-pamieci/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Dec 2009 09:58:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>broniesiejakos</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://broniesiejakos.wordpress.com/?p=433</guid>
		<description><![CDATA[nie miałem więcej potrzeb &#8211; zamknięty w ulu nocy &#8211; niż to zapisać. Konstrat Przynajmniej dziesięć jest typów pamięci człowieka, (a więc mogę pamiętać Cię na tyle sposobów?) zgrupowanych w trzy systemy; ultrakrótkotrwałą, któtkotrwałą i długotrwałą. Potencjalnie nieograniczona kusi, by ciągle patrzeć. Pamiętamy więc nasze osiemnaste urodziny, pierwszy pocałunek, pamiętamy bolesną wizytę u dentysty, czy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=433&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><em>nie miałem więcej potrzeb &#8211; zamknięty w ulu nocy &#8211; niż to zapisać.</em></p>
<p><em>Konstrat</em></p></blockquote>
<p>Przynajmniej dziesięć jest typów pamięci człowieka, (a więc mogę pamiętać Cię na tyle sposobów?) zgrupowanych w trzy systemy; ultrakrótkotrwałą, któtkotrwałą i długotrwałą. Potencjalnie nieograniczona kusi, by ciągle patrzeć. Pamiętamy więc nasze osiemnaste urodziny, pierwszy pocałunek, pamiętamy bolesną wizytę u dentysty, czy stres przed rozłożeniem nóg u ginekologa. Kiedy się temu przyjrzeć, jesteśmy w stanie przypomnieć sobie bardzo wiele – melodię walca z „Jeziora Łabędziego”, albo film oglądany kilka lat temu, choć nie zrobił na nas wrażenia. I smak truskawek pamiętamy.I nieme dzieci bawiące się podwórko obok.<br />
<span id="more-433"></span></p>
<p>Spróbujmy teraz zdanie  &#8211; „koń jest gniady, Konrad Ciok jeździ nim po drzewach”. Już w chwili zastanowienia, nasz hipokamp jak kapral na zbiórce wywołuje z dwuszeregu pamięci deklaratywnej informacje – gniady to inaczej czarny,czarny to kolor, barwa ma jasność, walor i nasycenie. Koń to zwierzę, zwierzę jest organizmem, organizm żyje, właściwością życia jest śmierć. Konrad – imię niemieckie –  niemcy? Konrad Ciok – bloger – jazda konna (lubię, nie lubię – szybka ocena) jeździ po drzewach – (jeździ po drzewach?) ogarnięcie konceptu metafory, odesłanie do innych rejonów mózgu. W ten sposób r o z u m i e m y zdanie. Rozumienie to już jednak nie jest sprawa pamięci. Pamiętam tekst piosenki – „Sznirele perele girlende for, meszijach ibn dowid zits obenon (zapis szalenie fonetyczny)”, pamiętam, ale go nie rozumiem. Pamięć zasycha.</p>
<p>Najciekawsza wydaje się jednak pamięć sensoryczna, ultrakrótka, najintensywniejsza. Kiedy stoisz przede mną, dosłownie Cię czytam, jeszcze nie zniekształcam, jeszcze nie przetwarzam tego, co widzę, nie porównuję. Jeśli nie sprawiasz mi bólu, nie uciekam, jestem ciekaw. Kiedy mnie dotykasz, czuję to muśnięcie jeszcze jakiś czas, chociaż tą dłonią mieszasz już herbatę. Kiedy mówisz, słyszę Cię jeszcze przez moment, chociaż poszedłem umyć ręce. Uśmiecham się? Jeśli masz ciepły głos i akurat przypomina mi się, jak spektakularnie nie umiesz śpiewać – tak, i dotykam miejsca, gdzie przed chwilą otarłaś się niby przypadkiem. Teraz mam czas na resztę: lubi mnie? Nie lubi? Powiedziałem coś nie tak? Na pewno powiedziałem coś nie tak. Co teraz? Pójdziemy do mnie? Do Niej? Powie, że musi już iść? Wytłumaczy się kotem?<br />
Tej paniki nie będę pamiętał za kilka tygodni, bardziej to, jak chowałaś prawie całą twarz w czarny, misiowy golf. Skąd go miałaś? Od współlokatorki? Od matki? Nie pamiętam. Rozmowa też gdzieś zniknie, poza kilkoma zdaniami typu „nie potrafię się w tobie zakochać”. Wkrótce i to straci znaczenie i będzie tylko faktem, przywoływanym z pamięci mimochodem, kiedy mijać się będziemy w kolejkach, autobusach, pociągach.</p>
<p>Kiedy wracam do stolika czuję Twój zapach, mieszaninę Burberry, snu i papierosów, przewracam kartkę. Mogę notować dalej. Ruch ręki jest tyko ruchem ręki, dopóki się przyglądam, jeszcze nic nie znaczy, tylko mnie zachwyca. Po chwili orientuję się, że na stole narysowałaś twarz.<br />
<em>Zachwyt jest pierwszy, dopiero potem gdzieś z potylicy wyrywa się rozczarowanie, które później pęcznieje i każe poprzecierać okna. Zachwyt nad burzą? Ale burzą włosów czy burzeniem szczęścia? Ten boży plan napawa niepokojem. Co wobec tego? Nie zamierzamy przecież burzyć się, markotniejemy tylko widząc nacierające chmury, nici z kąpieli nad rzeką. Od teraz będziemy wrogami? Wiatr rozwiewa z drogi luźny piach. Potrzebujesz otuchy? Odkąd sięgam pamięcią. Wbić się w pamięć. Puścić w niepamięć. W butelce buzuje sok. Nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłem mintaja, ani składu chemicznego drewna. Pamiętam tylko ten moment, kiedy „podnosisz stopę, a ona znowu opada”.</em><br />
Śnię nic. Śmiem śnić.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/broniesiejakos.wordpress.com/433/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/broniesiejakos.wordpress.com/433/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/broniesiejakos.wordpress.com/433/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/broniesiejakos.wordpress.com/433/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/broniesiejakos.wordpress.com/433/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/broniesiejakos.wordpress.com/433/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/broniesiejakos.wordpress.com/433/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/broniesiejakos.wordpress.com/433/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/broniesiejakos.wordpress.com/433/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/broniesiejakos.wordpress.com/433/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/broniesiejakos.wordpress.com/433/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/broniesiejakos.wordpress.com/433/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/broniesiejakos.wordpress.com/433/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/broniesiejakos.wordpress.com/433/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=broniesiejakos.wordpress.com&amp;blog=9996558&amp;post=433&amp;subd=broniesiejakos&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://broniesiejakos.wordpress.com/2009/12/22/malenkie-studium-pamieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/dbd8400742cdef7c0d264dc4cd7032ad?s=96&#38;d=wavatar&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">broniesiejakos</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
