Posts Tagged ‘ból głowy

89

z 3 uwagami

Dziś nie będzie zbyt wiele mówienia. Czasem trzeba inaczej, ciszej. W związku z tym poszedłem na spacer. I pierwszy raz od dawna zabrałem ze sobą aparat. Była jakaś odrobina ostatniego światła. Poszarpane powietrze, drzewa na granicy śmierci.

Tak oto dzisiaj zamiast słów będzie kilka radosnych zdjęć. Weekend spędzam w łóżku, próbując usnąć tuż po każdym przebudzeniu. Co jakiś czas otrzymując wiadomości od dalekich i bliższych znajomych, wieści rozchodzą się szybko.

Dziś zamiast słów będzie kilka radosnych zdjęć.

jest

W głośnikach natomiast nieprzerwanie Keith Jarrett, niemożliwie dziękuję K. za podesłanie tego linka w odpowiednim momencie. Bardzo to piękne. Szalenie skuteczne.

Written by broniesiejakos

Listopad 28, 2009 at 3:47 pm

85

Skomentuj »

Może to ten Sinatra nad naszymi głowami, a może farba na poręczach kanap, z której się śmieliśmy? Może dość sztywny kelner i mój kapelusz, który Cię żenował? Może wszystko na raz, za szybko, za wcześnie? Nie wiem.

Pamiętam, pośpiesznie wybijała kod na domofonie, myliła się kilka razy, na do widzenia pocałowałem Jej włosy. Padało. Czy wchodziła na swoje piętro powoli? O czym myślała? Szukała w kieszeni kluczy? Znalazła w niej papierki po lizakach, które jedliśmy wczoraj w parku? Poprzedniego dnia? Nie wiem. Padało. Wróciłem i zaparzyłem czarną, mocną herbatę. Otrzymuje się ją w wyniku czterech procesów; więdnięcia, skręcania, fermentacji i suszenia. To chyba jedyna rzecz rozpoczynana więdnięciem, czyż nie? Więdnięcie wiąże się z utratą turgoru w organach roślinnych wskutek niedoboru wody w tkankach. Właśnie tak. Kiedy usiadłem przed komputerem była tam i znów rozmawialiśmy, jak gdyby nic się nie stało, jakbym Jej nie przytulił, jakby nie powiedziała mi, że nie, że to nie wyjdzie i odejdź.

Sztukę tracenia łatwo zgłębić, pisała E. Bishop, coś w tym jest. Zawsze jest coś, co można stracić i za każdym razem ta utrata wydaje się największa na świecie, choćby chodziło tylko o kilka złotych straconych w cukierni na przydrogich ciastkach. Dla Niej wuzetka, dla mnie napoleonka. Dla Ciebie białe, dla mnie deszcz. Można by kłócić się o ilość słów w zdaniach, zdarzeń złożonych ze zdań, o nieskończoność, której nie przybywa. Ciągle mniej, dni jak czekolada rozpływają się nam w ustach. W mieszkaniu ulatnia się gaz, czy to powinno mi coś sugerować? Jak to, że dziś zamiast tomografu omyłkowo niemal zrobiono mi rezonans, co rozerwałoby mi zwyczajnie czaszkę, boć spinają ją dzielnie płytki metalowe. I to zażenowanie Pani Pielęgniarki, i niedowierzanie. Jesteśmy miastem pogan.

Jesteśmy miastem? Ty i ja. “Nic od Ciebie nie chcę, chyba pójdę spać”, a przecież nie możemy wyrwać się z byle rozmowy. Rozmnożyć słowo jak chleb, czułość jak rybę i skonsumować w jakimś nieskończenie ciepłym uścisku, na który nie ma szans? Czy znosi mnie w rejestry niebezpiecznie wysokie? Czy mogę pozwolić sobie na jeszcze jedną wulgarną bajaderkę? Na ogień? Na bolesne pęknięcie? Na patelnie wylałem tłuszcz. Usmażyłem frytki.

Problemy ze snem. Tak, boli mnie głowa, jakby w środku nieustannie eksplodowała kostka rosołowa. Boli. Nie mogę czytać, z trudem łapię myśli. Jutro do miasta przyjeżdża Ojciec. Przywiezie niepokój.

Łatwo jest dać za wygraną, powiedzieć “niech będzie” i uderzyć w smutek. Zdecydowanie zbyt łatwo. Tak to już jest.

Written by broniesiejakos

Listopad 18, 2009 at 1:22 am

dzisiaj będzie muzycznie

Skomentuj »

ale to za jakieś 30 min,
teraz idę po proszka, proszka od bólu głowy. albowiem chyba znów się zaczyna desant na szeroką skalę.

no i minęło czasu odrobinę więcej niż zapowiadane 30 min., przepraszam. ale usnąłem. a kiedy spałem śniły mi się rzeczy dziwne. ostatnio ogólnie śnią mi się na przykład pomarańczowe grabie, dzieci maleńkie, które kołyszę, wypasione obiektywy, których miał nie będę nigdy. i tak dalej.

jutro jadę do stolicy robić zdjęcia. i na owych zdjęciach zostaję do środy. toteż dzisiaj będzie muzyka i żadnych smutnych notatek, albowiem nie mam już siły na smutne notatki.

i zacznijmy od Fiony Apple, ostra dziewczyna, śliczna i ostra. i jak ładnie śpiewa ;)

a to wykonanie “Les Joyeux Bouchers” lubię chyba najbardziej

a tę piosenkę uwielbiam za tą bardzo hm spokojną energię, niepozorność i fińskość

i to, za to, że oddaje dokładnie stan, w jakim jestem

po środzie będę znów, ze zdjęciami, pa

pięknie brzmi jak Pani śpiewa

En skepnad som vintern kårar
I nattens stjärnaurora
Frostens dotter som fimbulkronan bär
Den isblåa huldra tiga
Svept i slöjor vinterliga
En nysnöns ängel från vitklädd glaciär

conie?

Written by broniesiejakos

Lipiec 11, 2009 at 3:32 pm

Napisane w Uncategorized

Tagi: , ,

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.