Posts Tagged ‘cocer’
język
na początku był język. słowo było. kilka lat temu. to jest ciekawe, jak ów język przeobraził się. jak się przebóstwił. jak bardzo zwiądł i zugorzał, niestety. Kiedyś było słowo i jakaś wyobraźnia, która pchała to w nieistniejącą, ale z jakiegoś powodu ciekawą przestrzeń. a teraz jedyną przestrzenią, jaką mam jest to wszechobecne narzekanie, gmeranie. Licho, martwo, mało. Nie ma przestrzeni. Obcy język.
Wiele razy złapałem się na tym, że siadam do komputera i chcę pisać tak, jak kiedyś pisałem – z łatwością, od razu, pełnymi obrazami, wiecie – słowa leciały jak kamienie w wode – mocno, z pluskiem. teraz jest inaczej, ostatnio mądra znajoma jedna powiedziała, że to wcale nie jest źle, bo przecież nie można się rozszczepiać, nie można rozbijać się o mówienie, nie można mówić po stokroć i w mówieniu upatrywać czegokolwiek.
dlatego teraz słucham. a że ostatnio zabłyszczał gdzieś po środku tego mroku pewien rodzaj szlachetnego kamienia, bardzo jeszcze gdzieś daleko, ale zabłyszczał, to teraz się słucha raczej tego
i to musicie zobaczyć, Cocer jednak wymiata, oj tak!! w ogóle Across the Universe jest wspaniale zrealizowanym filmem, prawda?
a skoro już mowa o Across the Universe i o… no to jeszcze tego sobie posłuchajcie tego


