Posts Tagged ‘jedzenie

Fly fly away

z 2 uwagami

Pada już trzeci dzień – śnieg o płatkach niesamowitych. Drogi nieprzejezdne, ogrody i podwórza zasypane całkiem. Piję herbatę i słyszę jak zmarznięty lód uderza o szybę wspomagany wiatrem. Spod białej płachty ledwo wychyla się czterdzieści tysięcy zielonych wierzchołków thuj, wyglądają jak żołnierskie hełmy, przyczajona dywizja marines za moim oknem. Czy będzie jeszcze gorzej? I gdzie do cholery efekt cieplarniany?! Nic już nie rozumiem. Piję herbatę gruszkową. Brat dziecku zabił gołębia.

Czytaj resztę wpisu »

Written by broniesiejakos

Styczeń 9, 2010 at 11:38 am

Napisane w Uncategorized

Tagi: , ,

wieczór, zgodnie z planem

z 2 uwagami

Od czego tu zacząć, żeby niczego nie pominąć – jak to Foks pisał – w dobrym początku upatruję szczęśliwego końca. Więc tak, ze spraw internetowych, wchodzenie na tego bloga będzie już nieco łatwiejsze, znajduje się on teraz pod adresem http://blog.konradciok.com natomiast strona ze zdjęciami pod adresem www.konradciok.com, zapraszam do zwiedzenia. Nowe zdjęcia będą już w poniedziałek. Nie mogę się doczekać, plany są bardzo dobre, ach.

Ostatnie dni wielce jakieś są obfite w różne dobre zdarzenia. Łukasz Pięta – szef Teatru Napięcie w jakiś – sobie tylko znany sposób – zdobył ponad 200 m2 halę (nazywaną pieszczotliwie halką) przy ulicy Piotrkowskiej (wejście do China Town, przy presto), tam też od teraz znajduje się nasza siedziba – miejsce prób, spektakli i ogólnych spotkań. Przez niedzielę dochodziliśmy z tym miejscem do ładu, podłogi umyte, łazienka wysprzątana, plany wysnute. Oj, będzie się działo, proszę Państwa. Niedługo zamierzamy wystawić po raz kolejny „Salon Lenistwa”, pracujemy też nad „Operą” Sosnowskiego. Teatr to wspaniała rzecz. Scena jest tym, co Konrady lubią bardzo. Ale to chyba się zaczyna gdzieś wcześniej, podczas pracy nad spektaklem, mozolnej, pełnej napięć i wspaniale jednoczącej ekipę. O konkretach opowiem nieco później, w ogóle to jestem chyba jedyną osobą zajmującą się zdjęciami, która nie posiada aparatu (cyfrowego), więc zdjęć tego przybytku póki co nie ma.

Poza tym dzisiaj mój indeks wzbogacił się o pięć ocen bardzo dobrych. Euforii nie ma, ale jakoś czas, kiedy złożę go w dziekanacie się przybliżył. Z tej radości zrobiłem sobie ogromną wyżerkę złożoną z 0,5 kg mięsa mielonego, kilograma warzyw, puszki pomidorów bez skórki, dodatkowej cebulki oraz dwóch torebek ryżu, całość popita litrem pepsi dała efekty dość oryginalne, jednakże chyba zapadnięcie w śpiączkę tylko mogłoby jakoś zniweczyć ten mój dobry nastrój.

A wczoraj była zupa z brukselki, która chodziła za mną od jakiegoś czasu, kluczem jak zwykle są przyprawy, pieprz ziołowy i muszkatołowa gałka. I ser, topiony ser.

A teraz – teraz będzie czytanie. Dzisiaj przeczytałem Skafander i Motyl, ale jednak film lepszy, to znaczy cholera wie, gdybym najpierw przeczytał książkę…

Nie mogę jednak czegoś nie zostawić. Mam nadzieję, że jeszcze tu czasem czasem, no wiesz.

Written by broniesiejakos

Marzec 9, 2009 at 8:55 pm

Napisane w Uncategorized

Tagi: , , ,

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.