Posts Tagged ‘klasyczna

wszystko

Skomentuj »

wszystko w co wierzyłem uległo rozkładowi. Mam wrażenie, ze przez ostatnie pół roku właściwie tylko wspominam coś, co było kiedyś, co było lepsze. ale to chyba generalnie te tak jest, że człowiek wybiela przeszłość, nie dość nawet że wybiela, to jeszcze naddaje jej pewnych przymiotów, których wcale tam nie było. Ja rozwinąłem ten przymiot u siebie bardzo skrupulatnie i teraz bardzo żałuje. Mam coś takiego że żyję od wydarzenia do wydarzenia. Od wiersza, do wiersza, od sesji zdjęciowej do następnej, od przeczytanej książki, do kolejnej, od jakiegoś z kimś spotkania, do. ten czas pomiędzy upływa mi na znoszeniu chorobliwego bólu głowy, spaniu i roztaczaniu grubiańskiej wokół siebie aury. to dlatego, mili Państwo, na tym blogu tyle muzyki. żeby Państwa nie zamęczać opowieściami jak to źle jest, jak to jest niedobrze. Bo, proszę mi wierzyć, w narzekaniu osiągnąłem pewną już jednak biegłość, ojoj.

jakoś sam sobie nie potrafię wypełnić dni tak, by zostały przeżyte w pełni.

ale proszę wybaczyć, bo słucham już trzeciego wykonania koncertu na wiolonczelę Lutosławskiego i nie mogę nic o tym znakomitym kompozytorze nie napisać, no korci mnie :)

no więc: Witold Lutosławski urodził się w 1913 roku w Warszawie, którą zawsze uważał za swój dom, mimo że później mieszkał częściej gdzieś na zachodzie, w Norwegii i NYC, studiował odrobinę matematyki, ale Bogu dzięki już wtedy wiedział, a były to czasy przedwojenne, że odda się całkowicie pisaniu muzyki. Czy to nie jest wspaniałe? że właściwie kompozytor jest w dużej mierze pisarzem? partytura jako wiersz, przedstaw zagadnienie na wybranych przykładach :) przypomina mi się taka opowieść jednego z przyjaciół kompiozytora, o tym, ze nawet leżąc już w szpitalu, to znaczy będąc w szpitalu zajmował się korektami swoich ostatnich partytur.

wojnę przeżył w Warszawie. Najpierw walcząc, potem opgrywając w kawiarniach, pomagał artystom, między innymi ukrywającemu się podówczas w stolicy Szpilmanowi. Niestety niewiele jego kompozycji zachowało się z tego okresu. Ale. Wojna się skończyła. Lutosławski czynnie włączył się w odbudowę życia kulturalnego Polski. Pracował w Radiu, a dopóki było to możliwe również w związku kopozytorów polskich (wiadomo, komunistyczny bebech, dlatego też odszedł jak tylko się zorientował o co chodzi).

jak pisał? Otarł się o Dodekafonię, ale wybrał Aleatoryzm kontrolowany, technikę polegającą na dość swobodnym powiedzieć można traktowaniu metryki, w jego późniejszych utworach pojawia się nowa, wymyślona przez niego rzecz – technika łańcuchowa, która polega nie na graniu partii instrumetnów jedna po drugiej, ale na nakładaniu się ich, w tej technice napisał koncert na orkiestrę i koncert smyczkowy.

był dobrym dyrygentem, który (w przeciwieństwie dajmy na to do Karajana) wzbudzał w muzykach sympatię. Prowadził największe orkiestry.

Życie osobiste Witolda Lutosławskiego upłynęło u boku żony, Barbary, wypowiedzi jego przyjaciół o nich, jako małżeństwie są pełne tkliwości, Barbara przepisywała jego partytury, powiedziała kiedyś, że gdyby jej tego zabronił, byłoby to gorsze niż gdyby zdradził ją.

Nie powiedziałem o aspektach politycznych jego pracy, o ciekawych relacjach z Lechem Wałęsą, o podróżach, o Francji w jego życiu, ale to można sobie dotrzeć bardzo łatwo.

Lutosławski zmarł w 1994 roku niedługo po zakończonej podróży dookoła świata. Jego żona umarła dwa miesiące później.

hm, to może czegoś posłuchamy? Znalazłem dobre wykonanie koncertu wiolonczelowego Lutosławskiego, ale niestety niesynchronicznie idą partie dźwięku i obrazu, mimo to uważam że warto

i jeszcze to, majstersztyk, generalnie majstersztyki same, żałuję że na youtubie nei ma wykonań jego III symfonii, generalnie staram się znaleźć jakiś sposób na to, żeby samemu dodawać filmy do youtuba, bo wielu rzeczy nie ma nadal

uwielbiam ten fragment, uwielbiam to pizzicato.

tzn. najbardziej uwielbiam III symfonię

no, to trzymajcie się. do jutra.

Written by broniesiejakos

Luty 10, 2009 at 11:57 am

dziś coś nie na klasyczną miarę

z jednym komentarzem

Morton Feldman

Pianista, a przede wszystkim kompozytor amerykański, przez jednych zaliczany do minimalistów, przez innych klasyfikowany jako antagonista sonorystów, jeszcze inni mówią o nim jako o nieciekawym kolesiu z ameryki,

który snuł te swoje plamy dźwięków bez ładu i składu.

Punktem zwrotnym w życiu Feldmana było spotkanie z Johnym Cage’em, po którym to kompozytor zaczął swoje pół improwizacje zapisywać w formie wykresów i otworzył się na piękno i czas. Piękno dźwięku in statu nescendi, to znaczy nie przemyślane, wysublimowane, ale nijako tworzone w trakcie zapisywania, tak jakby samo tworzenie muzyki było kontemplowaniem piękna dźwięku.

A czas? Czas pojmował Feldman pojmował bardzo różnie, jego utwory trwają od jednej minuty do 5 godzin, wyobraźcie sobie koncert na kwartet smyczkowy, który kupujecie na pięciu płytach CD :)

A forma? Formą dla Feldmana jest sam dźwięk, nie zaś zestaw chwytów, który konstruuje dajmy na to sonatę, czy nokturn, nie pojmował formy jako czegoś konstytuującego utwór, dla niego czynnikiem formującym było samo brzmienie, dźwięk in medias res.

posłuchajmy dzisiaj jednego z najbardziej znanych utworów Feldmana

Rothko chapel w Houston to siedziba fundacji i jednocześnie kaplica i galeria sztuki. Utwór Feldmana powstał nie jako ilustracja muzyczna do obrazów Marka Rothki, powstał bardziej jako studium przestrzeni tych obrazów, jako dźwięk, który miałby w nich zaistnieć. Jest skomponowany na na chór, altówkę, czelestę i perkusję.

Czytaj resztę wpisu »

Written by broniesiejakos

Styczeń 31, 2009 at 1:14 pm

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.